<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>FMCG - nowości, tendencje, analizy, opinie &#187; Prawo</title>
	<atom:link href="http://fmcg.kolporter.com.pl/kategoria/prawo/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://fmcg.kolporter.com.pl</link>
	<description>Nowości, tendencje, analizy, opinie</description>
	<lastBuildDate>Fri, 10 Sep 2010 07:21:37 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Grzeczny jak oszust</title>
		<link>http://fmcg.kolporter.com.pl/grzeczny-jak-oszust/</link>
		<comments>http://fmcg.kolporter.com.pl/grzeczny-jak-oszust/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 14 Jun 2010 07:03:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>gk</dc:creator>
				<category><![CDATA[Prawo]]></category>
		<category><![CDATA[Prepaid]]></category>
		<category><![CDATA[Problemy rynku]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://fmcg.kolporter.com.pl/?p=184</guid>
		<description><![CDATA[Taktyka oszustów dzwoniących do sprzedawców wciąż się zmienia. Niestety, choć od lat Kolporter Service konsekwentnie informuje kontrahentów, że pod żadnym pozorem nie wolno podawać przez telefon jakichkolwiek danych dotyczących kuponów drukowanych z terminali czy kart zdrapek, nadal zdarza się, że niektórzy sprzedawcy są naiwni, a inni ulegają presji ze strony złodzieja grożącego „poważnymi konsekwencjami”. Rozmowa [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Taktyka oszustów dzwoniących do sprzedawców wciąż się zmienia. Niestety, choć od lat Kolporter Service konsekwentnie informuje kontrahentów, że pod żadnym pozorem nie wolno podawać przez telefon jakichkolwiek danych dotyczących kuponów drukowanych z terminali czy kart zdrapek, nadal zdarza się, że niektórzy sprzedawcy są naiwni, a inni ulegają presji ze strony złodzieja grożącego „poważnymi konsekwencjami”.</p>
<p><strong>Rozmowa ze Sławomirem Borkowskim, menadżerem ds. rozwoju Kolportera Service.</strong></p>
<p><strong>Jakie nowe sposoby działania opracowali złodzieje kodów do doładowań prepaid?</strong><br />
<strong>Sławomir Borkowski</strong>: – Ostatnio dzwonią do punktów sprzedaży i wyłudzają najczęściej po dwa najwyższe nominały doładowań (dające się bardzo łatwo przeliczyć na konkretną kwotę). Ponieważ to stosunkowo niewielka suma, zdarza się, że sprzedawcy podają kody z kuponów. Oszust grzecznie dziękuje, a potem dzwoni do następnego sklepu i wyłudza kolejne dwa kody. W ten sposób jednostkowa strata poniesiona przez sprzedawców nie jest duża, a złodzieje mimo wszystko zarabiają spore pieniądze na naiwności handlowców.</p>
<p><strong>W jakich regionach kraju najczęściej zdarzają się tego typu przestępstwa?<br />
</strong>– Złodzieje prepaidów działają praktycznie w całym kraju. Najwięcej zgłoszeń mieliśmy ostatnio ze Śląska i z Lublina. Skalę trudno oszacować, bo takie wyłudzenia są mniej bolesne dla pojedynczych klientów niż wcześniej. Może więc się okazać, że będziemy się dowiadywać o podobnych przypadkach z opóźnieniem.</p>
<p><strong>Czy jeśli sprzedawca zorientuje się, że został oszukany, można mu jakoś pomóc?</strong><br />
– Niestety, nie. Gdy oszust zdobędzie interesujące go kody z terminalowych kuponów lub kart zdrapek, żadna firma dystrybucyjna nie jest w stanie pomóc oszukanemu sprzedawcy. Wyłudzone kody są błyskawicznie wykorzystywane, dlatego nie ma możliwości ich zablokowania na firmowym serwerze. I dlatego sprzedawca musi za nie zapłacić, tak samo, jakby sprzedał je klientowi&#8230;</p>
<p><strong>Wielu poszkodowanych sprzedawców nie potrafi zrozumieć, dlaczego tak się dzieje, nawet jeśli szybko zgłoszą próbę oszustwa&#8230;<br />
</strong>– Kod doładowania to ciąg liczb zapisany w komputerowej bazie operatora sieci komórkowej. Po jego wstukaniu z klawiatury komórki, następuje doładowanie konta, a kod jako zużyty staje się bezwartościowy. Dlatego podanie kodu można porównać z wręczeniem złodziejowi gotówki ze sklepowej kasy czy podaniem obcej osobie numeru swojej karty kredytowej.<br />
O dużym szczęściu mogą mówić ci sprzedawcy, którzy rozmawiając z oszustem, szybko zorientowali się, że „coś jest nie tak&#8221; i odłożyli słuchawkę po podaniu zaledwie kilku kodów lub trafili na złodzieja, który chciał od nich kody z „zaledwie” dwóch kuponów o najwyższych nominałach. Natomiast ci, którzy podali oszustom kilkanaście kodów, ponieśli straty w wysokości nawet kilku tysięcy złotych.</p>
<p><strong>Jak to możliwe, że złodzieje kodów, działający przecież od lat, nadal skutecznie wyłudzają informacje od sprzedawców?</strong><br />
– Regularnie przypominamy naszym kontrahentom o żelaznych zasadach pozwalających uniknąć strat, wyświetlając komunikaty na ekranach terminali. Tak naprawdę wystarczy przestrzegać tylko jednej z nich: nigdy, pod żadnym pozorem nie wolno podawać kodów osobie dzwoniącej do sklepu czy kiosku, niezależnie od tego, jak się przedstawi i jakie poda powody. Niestety, złodzieje zmieniają taktykę i nadal są skuteczni.</p>
<p><strong>Co powinien zrobić sprzedawca, gdy zorientuje się, że został oszukany?<br />
</strong>– Zawsze, gdy oszustom uda się wyłudzić kody prepaid, sprzedawca powinien jak najszybciej zgłosić to na policję. Jeśli my otrzymujemy takie zgłoszenia, również przekazujemy niezwłocznie informacje policji. Mam nadzieję, że niebawem zostaną aresztowani kolejni złodzieje prepaidów, podobnie jak to zdarzyło się w kilku wcześniejszych przypadkach, gdy policyjne śledztwo zakończyło się sukcesem. Trzeba jednak pamiętać, że śledztwa w takich sprawach są bardzo trudne. Obszarem poszukiwań jest często cała Polska. Wyłudzeniami zajmują się często świetnie zorganizowane szajki złodziei. Tego typu oszustwa zdarzają się nie tylko w sieci obsługiwanej przez Kolportera. Dotykają praktycznie wszystkich sprzedawców prepaidów.<br />
 <br />
<strong>Rozmawiał Maciej Topolski</strong></p>
<p><strong>„Nasz Kolporter”</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://fmcg.kolporter.com.pl/grzeczny-jak-oszust/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Rośnie przemyt papierosów</title>
		<link>http://fmcg.kolporter.com.pl/rosnie-przemyt-papierosow/</link>
		<comments>http://fmcg.kolporter.com.pl/rosnie-przemyt-papierosow/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 09 Jun 2010 07:35:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator>gk</dc:creator>
				<category><![CDATA[Prawo]]></category>
		<category><![CDATA[Problemy rynku]]></category>
		<category><![CDATA[Wyroby tytoniowe]]></category>
		<category><![CDATA[papierosy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://fmcg.kolporter.com.pl/?p=182</guid>
		<description><![CDATA[Oficjalnie spada sprzedaż papierosów &#8211; tymczasem prawie 11 proc. wypalanych w Polsce papierosów pochodzi z przemytu. Czy podpisana ostatnio nowelizacja ustawy antynikotynowej wpłynie na dalsze  ograniczenie palenia? – Sprzedaż papierosów w Polsce maleje od pięciu lat. Powodów jest kilka: wzrost cen, coraz wyższa akcyza związana z wejściem do Unii Europejskiej, emigracja wielu młodych Polaków za [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Oficjalnie spada sprzedaż papierosów &#8211; tymczasem prawie 11 proc. wypalanych w Polsce papierosów pochodzi z przemytu. Czy podpisana ostatnio nowelizacja ustawy antynikotynowej wpłynie na dalsze  ograniczenie palenia?</p>
<p>– Sprzedaż papierosów w Polsce maleje od pięciu lat. Powodów jest kilka: wzrost cen, coraz wyższa akcyza związana z wejściem do Unii Europejskiej, emigracja wielu młodych Polaków za granicę, moda na zdrowy styl życia i ograniczenie reklamy wyrobów tytoniowych – mówi Krzysztof Żądło, dyrektor handlowy Kolportera Service, jednego z pięciu największych dystrybutorów papierosów w Polsce. – Nie ma wątpliwości, że nowelizacja ustawy antynikotynowej spowoduje dalszy spadek sprzedaży. Nowe przepisy zaczną obowiązywać w listopadzie tego roku.</p>
<p><strong>Przemytnicy zacierają ręce</strong></p>
<p>Wszystko wskazuje na to, że zmiany przepisów ograniczające legalną sprzedaż papierosów przyniosą zwiększenie zysków… przemytnikom. Papierosy z przemytu są prawdziwą plagą dla uczciwie płacących podatki handlowców w województwach „ściany wschodniej”, czyli graniczących z Rosją i Ukrainą. Według danych firm tytoniowych, średnia cena przemycanej paczki papierosów wynosi 64 procent ceny legalnej paczki – więc pokusa dla palaczy jest spora.<br />
Dane dotyczące wysokości przemytu są bardzo niepokojące – mimo że o tym problemie mówi się i pisze od lat (także w „Naszym Kolporterze”), to w pierwszym kwartale 2009 roku z przemytu pochodziło 9,6 procenta papierosów sprzedawanych na polskim rynku, a w czwartym kwartale 2009 roku było to już 10,9 procenta.</p>
<p><strong>Nowe zakazy</strong></p>
<p>Bardzo istotne, z punktu widzenia handlowców, zmiany przepisów w nowelizacji ustawy dotyczą reklamy wyrobów tytoniowych. Zabrania ona m.in. „rozpowszechniania komunikatów, wizerunków marek wyrobów tytoniowych lub symboli z nimi związanych”, co oznacza, że z punktów sprzedaży będą musiały zniknąć wszelkie elementy graficzne wspomagające sprzedaż wyrobów tytoniowych. Zakazane zostaną też: publiczne rozdawanie papierosów, organizowanie degustacji czy promocji z udziałem hostess.</p>
<p>– Nie będzie też można wystawiać pustych pudełek papierosów, dostarczanych dotąd do punktów sprzedaży przez producentów i wykorzystywanych przez handlowców do tworzenia ekspozycji w witrynach – dodaje Krzysztof Żądło. – Oznacza to w praktyce, że aby przygotować ekspozycję papierosów, każdy handlowiec będzie musiał wydać kilkaset złotych na pełnowartościowy towar, który zostanie wykorzystany do tworzenia ekspozycji.</p>
<p><strong>Oficjalne ceny i ostrzeżenia</strong></p>
<p>Kolejna, bardzo istotna zmiana to wprowadzenie zakazu sprzedaży papierosów poniżej cen wydrukowanych na pudełkach.<br />
– To na pewno odbije się negatywnie na wysokości sprzedaży w punktach z tanim tytoniem. Tam robią zakupy konsumenci bardzo wrażliwi na poziom cen. Możliwe, że część z nich zrezygnuje z palenia albo przerzuci się na tańsze papierosy z… przemytu – stwierdza Krzysztof Żądło. – Niektórzy producenci próbują ominąć tę barierę i wprowadzają testowo na rynek opakowania w dwóch różnych cenach (np. papierosy Red &amp; White). Z punktu widzenia detalisty zasadnicza różnica pomiędzy nimi polega na tym, że marża za tańszą paczkę jest o połowę niższa.<br />
Nowe przepisy antynikotynowe nakazują również producentom umieszczanie na paczkach papierosów obrazkowych ostrzeżeń o szkodliwości palenia (tzw. pictoriali). Utrzymano jednak dwuletni okres przejściowy na wprowadzenie tych ostrzeżeń.</p>
<p>Branża tytoniowa jest zdecydowanie przeciwna zmianom. Zdaniem przedstawicieli firm nie wpłyną one na świadomość społeczną na temat ryzyka związanego z paleniem, spowodują natomiast dodatkowe koszty dla producentów – co wywoła kolejną podwyżkę cen papierosów, która może wpłynąć na dalszy spadek sprzedaży.</p>
<p><strong>Coraz mniej miejsc „na dymka”</strong></p>
<p>Znowelizowana ustawa antynikotynowa wprowadza zakaz palenia w środkach transportu publicznego – taksówkach, samochodach służbowych oraz w publicznych miejscach przeznaczonych do wypoczynku i zabawy dzieci, na przystankach komunikacji miejskiej. Zakazem palenia zostaną objęte także szkoły, zakłady opieki zdrowotnej i placówki oświaty.<br />
Zgodnie z nowelą, właściciele restauracji z co najmniej dwiema salami konsumpcyjnymi będą mogli jedną z nich przeznaczyć dla osób palących. Sala musi być jednak zamknięta i wentylowana. Właściciele lokali gastronomicznych o powierzchni poniżej 100 metrów kwadratowych będą decydować, czy lokale te będą przeznaczone w całości dla palących, czy dla niepalących.<br />
W myśl nowelizacji, ci restauratorzy, którzy mają jedną salę lub lokal mniejszy niż 100 metrów kwadratowych, mogą wybudować gdzieś w pobliżu restauracji palarnię, np. w piwnicy (w załączniku do ustawy szczegółowo zdefiniowano palarnię, m.in. jako pomieszczenie trwale oddzielone od pozostałych, zamknięte, wyposażone w drzwi zamykane automatycznie, z wentylacją zapewniająca co najmniej 25-krotną wymianę powietrza w pomieszczeniu w ciągu godziny i z systemem specjalistycznych filtrów). Oddzielne palarnie będą mogły powstawać także m.in. w hotelach, obiektach służących obsłudze podróżnych, natomiast nie mogą być tworzone w objętych zakazem palenia szkołach, placówkach oświatowych i zdrowotnych.</p>
<p><strong>Sklepy i kioski sprzedają najwięcej</strong></p>
<p>Trzeba przyznać, że producenci papierosów nie czekają biernie na rozwój sytuacji, lecz aby przeciwdziałać spadkowi sprzedaży, wprowadzają ciągle nowe marki i rodzaje papierosów. Coraz większą popularnością cieszą się w Polsce superslimy i trochę grubsze od nich slimy – ich udział w rynku wynosi  już 18 procent. Potencjał tego segmentu rynku wydaje się bardzo duży – np. w Korei Południowej na cienkie papierosy przypada dziś 36 procent rynku. Polska jest pierwszym krajem na świecie, w którym koncern Philip Morris Polska wprowadził cienkie Marlboro.<br />
– Moda na cienkie papierosy wynika przede wszystkim z tego, że palaczom kojarzą się one z wyższą półką cenową. Jeszcze kilka lat temu w tym segmencie dostępne były tylko drogie marki, takie jak „she” czy „vogue”, więc ich palenie ma posmak luksusu – mówi Krzysztof Żądło. – Wielu palaczy uważa też, że cienkie papierosy są po prostu mniej szkodliwe, bo mają niższą zawartość szkodliwych substancji. Dlatego cienkie papierosy wprowadzają do swojej oferty nawet producenci z najtańszego, bardzo popularnego segmentu. Niebawem w naszej ofercie pojawią się papierosy „santiago” semi slim. Przypuszczam, że ze względu na bardzo niską cenę i dobrą jakość, będzie to jedna z najlepiej sprzedających się marek.</p>
<p>W 2009 roku Polacy wypalili trzy miliardy paczek papierosów za około 24 miliardy złotych. Do palenia przyznaje się dziewięć milionów Polaków (według badań firm tytoniowych, 56 procent to mężczyźni, 44 procent to kobiety). Wielu z nich myśli o rzuceniu tego nałogu. Czy to tylko deklaracje, czy palaczy rzeczywiście będzie szybko ubywać? Pośrednią odpowiedź na to pytanie daje porównanie kwoty, jaką Polacy wydali w ubiegłym roku na środki pomagające zerwać z nikotynowym nałogiem – było to prawie 90 milionów złotych. To bardzo niewiele w porównaniu z wydatkami na papierosy, wygląda więc na to, że wyroby tytoniowe jeszcze długo będą jedną z głównych pozycji w asortymencie sklepów i kiosków.<br />
Szkoda tylko, że politycy wprowadzają nowe, bardzo restrykcyjne, ograniczające sprzedaż przepisy zapominając, że od lat kupienie nielegalnych papierosów na targowiskach całej Polsce, czy przy drogach na wschodnim pograniczu naszego kraju nie jest żadnym problemem. Dzieje się tak mimo, że odpowiedzialne za zwalczanie przemytu służby niezmiennie deklarują, że działają coraz skuteczniej. Można łatwo przewidzieć, że w efekcie spadną obroty uzyskiwane przez właścicieli legalnych, płacących podatki sklepów i kiosków, a urośnie szara strefa i … dziura budżetowa.</p>
<p><strong>Maciej Topolski</strong></p>
<p><strong><strong>„Nasz Kolporter”</strong><br />
</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://fmcg.kolporter.com.pl/rosnie-przemyt-papierosow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Uwaga na fałszywe pieniądze</title>
		<link>http://fmcg.kolporter.com.pl/uwaga-na-falszywe-pieniadze/</link>
		<comments>http://fmcg.kolporter.com.pl/uwaga-na-falszywe-pieniadze/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 30 Apr 2010 07:13:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>gk</dc:creator>
				<category><![CDATA[Prawo]]></category>
		<category><![CDATA[Problemy rynku]]></category>
		<category><![CDATA[fałszywe banknoty]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://fmcg.kolporter.com.pl/?p=165</guid>
		<description><![CDATA[Według analiz firmy DCB – eksperta w dziedzinie wykrywania fałszywych banknotów, 1 banknot na 10 000 to falsyfikat. Fachowcy szacują, że tylko w okresie poprzedzającym Wielkanoc 2010 do obiegu mogło zostać wprowadzonych aż 5 000 fałszywych stuzłotówek, liczba innych nominałów pozostaje nieznana. Jak się przed nimi ustrzec? –  Tylko na terenie województwa świętokrzyskiego kilkanaście razy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Według analiz firmy DCB – eksperta w dziedzinie wykrywania fałszywych banknotów, 1 banknot na 10 000 to falsyfikat. Fachowcy szacują, że tylko w okresie poprzedzającym Wielkanoc 2010 do obiegu mogło zostać wprowadzonych aż 5 000 fałszywych stuzłotówek, liczba innych nominałów pozostaje nieznana. Jak się przed nimi ustrzec?</p>
<p>–  Tylko na terenie województwa świętokrzyskiego kilkanaście razy w miesiącu ujawniane są próby wprowadzenia do obiegu fałszywych banknotów – najczęściej podrabiane są stuzłotowe, nieco rzadziej 50 i 20 złotowe – mówi Zbigniew Pedrycz, rzecznik prasowy Wojewódzkiej Komendy Policji w Kielcach. – Miejsca, gdzie najczęściej ujawnia się próby wprowadzenia w obieg fałszywych banknotów to targowiska, bazary, stacje paliw, automaty do gier losowych.</p>
<p>Policyjne statystyki wskazują jednoznacznie, że ulubionymi miejscami działania fałszerzy są duże aglomeracje miejskie. Wiele z wprowadzanych do obiegu falsyfikatów nie zostaje wykrytych, ponieważ fałszerze stosują coraz doskonalsze metody. Nawet fachowi kasjerzy nie są w stanie odróżnić fałszywki od oryginału, ponieważ wiele falsyfikatów bardzo profesjonalnie wyprodukowanych. Działanie ułatwia oszustom fakt, że większość Polaków nie zna zabezpieczeń stosowanych w banknotach, dlatego skala wprowadzanych do obiegu fałszywych pieniędzy jest tak wysoka.</p>
<p><strong>Przyglądaj się banknotom</strong></p>
<p>Aby nie paść ofiarą fałszerzy pieniędzy, wystarczy tylko dokładnie przyjrzeć się banknotom i zwracać uwagę na kilka elementów.</p>
<p>–  Rozpoznanie falsyfikatu zajmuje zaledwie kilka sekund, ale trzeba wiedzieć, gdzie i na co patrzeć. Potrzebna jest podstawowa wiedza w zakresie zabezpieczeń banknotów – mówi Urszula Morawska, ekspert ds. zabezpieczeń banknotów, współpracujący z firmą DCB. –  We wszystkich polskich banknotach znajdują się podobne zabezpieczenia. Są to m.in. znak wodny, nitka zabezpieczająca oraz zabezpieczenia optyczne. Wszyscy mówią, że trzeba dotykać banknot, ja jednak uważam, że najlepiej jest go skrobać, aby wykryć elementy druku stalorytniczego – dodaje U. Morawska.</p>
<p>Wszystkie główne elementy banknotu – takie jak nominał, godło państwa czy nazwa banku, który wprowadził banknot do obiegu, pokryte są właśnie drukiem stalorytniczym. Jeżeli na posiadanym banknocie nie można wyczuć tego druku (jego powierzchnia jest całkowicie gładka), istnieje duże prawdopodobieństwo, że banknot nie jest prawdziwy, gdyż został wydrukowany na drukarce laserowej.</p>
<p>Oceniając autentyczność banknotu, warto również sprawdzić go pod światło. Zwracajmy szczególną uwagę na znak wodny, który powinien być taki sam, jak wizerunek umieszczony na wierzchniej stronie banknotu. Należy również przyjrzeć się, czy widoczna jest nitka zabezpieczająca, biegnąca wzdłuż banknotu. Z obu stron nitki powinien znajdować się napis określający nominał banknotu, na przykład. 50 zł lub 100 zł. Warto pamiętać, że nitka zabezpieczająca znajdująca się w papierze banknotu powinna mieć widoczny z obu jego stron napis zawierający cyfrowe oznaczenie nominału oraz skrót „zł”.</p>
<p>Kolejną możliwość sprawdzenia banknotów daje ich przechylanie pod różnym kątem. Umożliwia to sprawdzenie elementów pokrytych np. farbą metaliczną lub farbą zmieniającą kolor. Powinniśmy zwracać uwagę, czy w zależności od kąta patrzenia zmianie ulega kolor oraz wzór na banknocie.</p>
<p>Wymienione sposoby sprawdzania autentyczności banknotów powinien znać każdy handlowiec. Jednak ich znajomość tylko częściowo zabezpiecza nas przed oszustami, ponieważ metody te są skuteczne tylko wtedy, gdy falsyfikaty są niskiej jakości. Natomiast jeśli mamy do czynienia z doskonale podrobionymi fałszywkami, musimy skorzystać ze specjalnych urządzeń, których szeroka gama jest dostępna na rynku.</p>
<p><strong>Z fałszywką w dłoni</strong></p>
<p>Co zrobić, kiedy okaże się, że otrzymaliśmy fałszywy banknot?</p>
<p>– Sprzedawca powinien zawiadomić swojego przełożonego, zatrzymać banknot, zawiadomić policję, spisać personalia osoby, od której banknot otrzymał – stwierdza Zbigniew Pedrycz, rzecznik prasowy WKP w Kielcach.</p>
<p>Jak w praktyce zmusić oszusta – a czasem może nieświadomego posiadacza podrobionego banknotu – do podania personaliów? Na to pytanie policjanci nie chcą wprost odpowiedzieć. Pewne jest natomiast, że zatrzymają podejrzany banknot wręczając nam w zamian pokwitowanie i przekażą go do ekspertyzy w Narodowym Banku Polskim. Jeżeli banknot okaże się autentyczny, zostanie nam zwrócony. W przypadku, gdy okaże się, że był to falsyfikat, zostanie on zatrzymany bez prawa do zwrotu równowartości. W praktyce oznacza to, że wykrycie fałszywki w sklepie czy kiosku oznacza dla handlowca spory kłopot – i stratę finansową. Na pewno nie warto próbować pozbyć się takiego banknotu, wprowadzając go do obiegu – taka próba jest przestępstwem, za które grozi kara pozbawienia wolności od roku do 5 lat. Trochę spokojniejsi mogą być tylko ci, którzy puszczą w obieg fałszywy banknot, nie będąc świadomymi faktu, że jest to falsyfikat – oczywiście pod warunkiem, że uda im się to udowodnić.</p>
<p><strong>Maciej Topolski</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://fmcg.kolporter.com.pl/uwaga-na-falszywe-pieniadze/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Banderole pod specjalnym nadzorem</title>
		<link>http://fmcg.kolporter.com.pl/banderole-pod-specjalnym-nadzorem/</link>
		<comments>http://fmcg.kolporter.com.pl/banderole-pod-specjalnym-nadzorem/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 01 Jun 2009 07:02:41 +0000</pubDate>
		<dc:creator>dm</dc:creator>
				<category><![CDATA[Prawo]]></category>
		<category><![CDATA[Problemy rynku]]></category>
		<category><![CDATA[Wyroby tytoniowe]]></category>
		<category><![CDATA[akcyza]]></category>
		<category><![CDATA[akcyza na papierosy]]></category>
		<category><![CDATA[sprzedaż]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://fmcg.kolporter.com.pl/?p=115</guid>
		<description><![CDATA[Każdy właściciel sklepu czy kiosku powinien niezwłocznie zrobić remanent papierosów i sprawdzić, jak dużo paczek ma naklejony ubiegłoroczny znak akcyzy. Już za niespełna trzy tygodnie – od 1 lipca 2009 r. – sprzedaż paczek oznaczonych starą banderolą będzie nielegalna i co bardzo istotne, nie będzie ich można wymienić ani zwrócić do dostawcy. - Dlatego zachęcamy, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Każdy właściciel sklepu czy kiosku powinien niezwłocznie zrobić remanent papierosów i sprawdzić, jak dużo paczek ma naklejony ubiegłoroczny znak akcyzy. Już za niespełna trzy tygodnie – od 1 lipca 2009 r. – sprzedaż paczek oznaczonych starą banderolą będzie nielegalna i co bardzo istotne, nie będzie ich można wymienić ani zwrócić do dostawcy.</p>
<p>- Dlatego zachęcamy, aby wszyscy właściciele detalicznych punktów sprzedaży jak najszybciej zrobili przegląd zapasów i postarali się najpóźniej do 30 czerwca sprzedać wszystkie papierosy ze starą akcyzą – mówi Krzysztof Żądło, pełnomocnik zarządu Kolportera Service ds. zakupów, promocji i reklamy marek własnych. – Apelujemy, aby w czerwcu br. bardzo rozważnie robić zamówienia – papierosy ze starą akcyzą są dostępne w hurcie i są tańsze, jednak trzeba pamiętać, że po 1 lipca nie będzie ich można legalnie sprzedawać. Nie będziemy przyjmować zwrotów wyrobów tytoniowych ze starą akcyzą ani też wymieniać ich na „nowe”, bo producenci nie przyjmują i nie będą przyjmować zwrotów papierosów ze starą banderolą.</p>
<p>Co zrobić, jeśli mimo wszystko w jakimś punkcie sprzedaży zostaną zapasy „nielegalnych” papierosów? Można się ich legalnie pozbyć tylko w jeden sposób – trzeba zakupić nowe, aktualne banderole – w cenie 1,30 zł brutto za sztukę. Nie jest to jednak proste: najpierw trzeba wykonać spis z natury (określić liczbę paczek ze starą banderolą na konkretny dzień, np. 1 lipca 2009 r.). Następnym krokiem jest wysłanie wniosku do Ministerstwa Finansów ze wstępnym zapotrzebowaniem na banderole legalizacyjne (np. faksem). Następnie trzeba dostarczyć do naczelnika Urzędu Celnego właściwego dla miejsca prowadzenia działalności gospodarczej wniosek o sprzedaż banderoli. W tej skomplikowanej procedurze mogą się też niestety pojawić inne, dodatkowe wymagania Urzędów Celnych. Warto pamiętać, że kwota 1,30 zł za banderolę w wielu wypadkach przekracza wysokość marży uzyskiwanej ze sprzedaży paczki papierosów, dlatego najlepszym wyjściem jest po prostu jak najszybsze wyprzedanie starych zapasów.</p>
<p><strong>Z dniem 1 stycznia 2009 r. na mocy rozporządzenia Ministra Finansów wprowadzone zostały  nowe wzory banderoli na wyroby tytoniowe. Jak już informowaliśmy w „Naszym Kolporterze”, papierosy ze starymi znakami akcyzy można będzie sprzedawać jedynie do 30 czerwca 2009 roku. Za sprzedaż papierosów z ubiegłoroczną akcyzą będzie groziła grzywna od 10 do 1 440 000 zł (w zależności od osiąganych przez punkt sprzedaży przychodów).</strong></p>
<p>Wielu handlowców nie kryje obaw, że nowe przepisy i idące za nimi podwyżki „rozchwieją” mocno tytoniowy rynek i spowodują znaczący wzrost sprzedaży wyrobów tytoniowych z przemytu, które – jak powszechnie wiadomo – można bez problemu kupić na targowiskach w większości polskich miast. Ministerstwo Finansów nie podziela jednak tych obaw.</p>
<p>– Cały czas prowadzimy działania polegające na ograniczaniu sprzedaży nielegalnych wyrobów tytoniowych. Są to np.: ograniczenie w 2008 roku limitów przywozowych dla podróżnych do 2 paczek, uszczelnianie granic, analiza ryzyka – stwierdza Witold Lisicki, odpowiedzialny w Ministerstwie Finansów za udzielanie informacji w sprawach celnych, podatku akcyzowego oraz gier i zakładów wzajemnych.</p>
<p>O tym, czy działania te sprawdzają się w praktyce, każdy z nas może przekonać się sam…</p>
<p>Maciej Topolski</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://fmcg.kolporter.com.pl/banderole-pod-specjalnym-nadzorem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Buble utrudniają życie</title>
		<link>http://fmcg.kolporter.com.pl/buble-utrudniaja-zycie/</link>
		<comments>http://fmcg.kolporter.com.pl/buble-utrudniaja-zycie/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 03 Nov 2008 12:21:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>dm</dc:creator>
				<category><![CDATA[Prawo]]></category>
		<category><![CDATA[Problemy rynku]]></category>
		<category><![CDATA[problemy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://fmcg.kolporter.com.pl/?p=48</guid>
		<description><![CDATA[Powstała z inicjatywy posłów Komisja Przyjazne Państwo nie ma, na razie, zbyt wielu sukcesów w poprawie losu przedsiębiorców. Biurokratyzacja państwa, w połączeniu z całą armią nie zawsze wydających właściwe decyzje urzędników, nadal daje się we znaki także właścicielom placówek handlowych. Pozytywnym aspektem działania komisji jest jednak fakt, iż przedsiębiorcy aktywnie informują o tzw. bublach prawnych, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Powstała z inicjatywy posłów Komisja Przyjazne Państwo nie ma, na razie, zbyt wielu sukcesów w poprawie losu przedsiębiorców. Biurokratyzacja państwa, w połączeniu z całą armią nie zawsze wydających właściwe decyzje urzędników, nadal daje się we znaki także właścicielom placówek handlowych.</p>
<p>Pozytywnym aspektem działania komisji jest jednak fakt, iż przedsiębiorcy aktywnie informują o tzw. bublach prawnych, w wielu przypadkach proponując ciekawe rozwiązania. Poniżej kilka zgłoszeń handlowców opublikowanych na stronie komisji. Komentarz pozostaje zbyteczny:</p>
<p>1. Badania wody przez sanepid w nowopowstałych obiektach handlowych, 1 maja 2008 r.</p>
<p>Jestem właścicielem kilku sklepów spożywczych i uważam że totalną klęską są przepisy sanepidu nakładające na przedsiębiorców otwierających nowy punkt przeprowadzenie dokładnych badań wody wodociągowej. Jest to totalna paranoja, że muszę wydawać na takie badania około 90 zł, skoro jestem podpięty do miejskiej struktury wodociągowej, tej samej, do której podpięci ci są mieszkańcy całego miasta, tej samej, do której podpięci są lokatorzy mieszkający nad sklepem. Jednak to ja, jako właściciel sklepu, muszę co 4 lata wykonywać badania wody, którą zużywam do mycia podłóg, rąk czy po przegotowaniu do spożycia. W sklepie nie zużywa się przecież wody do celów produkcyjnych, a jedynie do ogólnego zastosowania, tak jak w domu. Żeby było jeszcze bardziej śmiesznie, woda, jaka płynie w naszych rurach, badana jest przez firmy wodociągowe, ponieważ obowiązek taki nakłada na nie polskie prawo. W związku z tym pytam: po co badać wodę w punktach handlowych, skoro wykorzystują ją do tych samych celów gospodarstwa domowe.</p>
<p>2. Opłaty na rzecz stowarzyszeń twórczych za możliwość korzystania z praw autorskich.</p>
<p>Pragnę prosić o zbadanie bubla prawnego pt. Ustawa o Prawie Autorskim z dnia 4.02.1994. Powołując się na tą ustawę powstają stowarzyszenia, które niby w imieniu artystów wyłudzają opłaty od wszelkich możliwych przedsiębiorców. Rozumiem pobieranie opłat w pubach, dyskotekach &#8211; miejscach, które klienci wybierają często ze względu na muzykę. Pobieranie ich od taksówkarzy, zakładów fryzjerskich, sklepów czy hoteli jest absurdem. Nigdy nie jadę do hotelu, bo jest tam fajna muzyka. Nie wybieram też fryzjera ani sklepu w zależności od rodzaju muzyki! W tego typu punktach odtwarzanie muzyki nie ma absolutnie żadnego wpływu na obroty i służy wyłącznie personelowi! Proszę uprzejmie Szanowną Komisję o podjęcie stosownych kroków, aby eliminować tego typu patologie. Nie uprzykrzajcie życia małym firmom, bo kolejne opłaty dla każdej „niby&#8221; działającej zgodnie z literą prawa instytucji, to gwóźdź do trumny, biorąc pod uwagę, że te opłaty to w skali roku od kilkuset do kilkunastu tysięcy złotych.</p>
<p>3. Koncesja na sprzedaż napojów alkoholowych.</p>
<p>Ustawa o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi: 1. Zlikwidować należy, moim zdaniem, przepis, że gdy spóźnię się z zapłatą raty koncesji choćby o jeden dzień, to ją tracę. 2. Koncesja też jest do zlikwidowania, moim zdaniem.</p>
<p>4. Sprzedaż napojów alkoholowych na kredyt.</p>
<p>Ustawa o wychowaniu w trzeźwości przeciwdziałaniu alkoholizmowi w art.15 ust.1pkt. 3 stanowi: „zabrania się sprzedaży i podawania napojów alkoholowych na kredyt lub pod zastaw&#8221;. Jak rozumiem w dosłownym rozumieniu tego przepisu za alkohol nie wolno płacić kartą kredytową. Karta kredytowa jest formą kredytu udzielanego przez bank. Sprzedawca przyjmując płatność kartą wie, że płatność dokonywana jest z kredytu udzielonego przez bank. I właściwie to kto powinien zostać ukarany grzywną: bank za udzielenie kredytu czy sprzedawca?</p>
<p>5. Przeglądy kas fiskalnych.</p>
<p>Chcę zgłosić absurd utrzymywania ustawowych (nakazanych ustawą) przeglądów kas fiskalnych. W chwili obecnej co najmniej raz do roku należy dokonać przeglądu kasy fiskalnej. Dokonuje tego firma, która kasę instalowała. Przegląd trwa 3 minuty plus napisanie rachunku. W ramach przeglądu pracownik dokonuje oględzin zewnętrznych i sprawdza stan plomb. Kosztuje to ok. 100,00 zł za jedną kasę. Mam pytanie, po co są te przeglądy, które niczemu nie służą, oprócz „nabijania kasy&#8221; firmom sprzedającym sprzęt fiskalny. Podatnik i tak jest odpowiedzialny za stan kasy i plomb, a wszelkie usterki w działaniu musi zgłaszać Urzędowi Skarbowemu i ponosi odpowiedzialność karną skarbową za nieprawidłowe używanie kasy. Pamięć fiskalna w kasie ma służyć ok. 5 lat. Po tym czasie jest wyjmowana z kasy przez serwis w obecności pracownika Urzędu Skarbowego. Dokonywany jest odczyt. W tym momencie można stwierdzić wszelkie nieprawidłowości w działaniu kasy i takiego podatnika pociągnąć do odpowiedzialności w przypadku jakichś nieprawidłowości. No więc po co są przeglądy ustawowe, które niczemu nie służą?</p>
<p>Każdy z nas może na stronie http://www.przyjaznepanstwo.pl/zgłosić zauważone przez siebie absurdy prawne.</p>
<p>Robert Wojtan</p>
<p>www.wszystkoohandlu.pl</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://fmcg.kolporter.com.pl/buble-utrudniaja-zycie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Złodziej w sklepie</title>
		<link>http://fmcg.kolporter.com.pl/zlodziej-w-sklepie/</link>
		<comments>http://fmcg.kolporter.com.pl/zlodziej-w-sklepie/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 07 Oct 2008 07:54:17 +0000</pubDate>
		<dc:creator>dm</dc:creator>
				<category><![CDATA[Prawo]]></category>
		<category><![CDATA[Problemy rynku]]></category>
		<category><![CDATA[kradzież]]></category>
		<category><![CDATA[złodzieje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://fmcg.kolporter.com.pl/?p=36</guid>
		<description><![CDATA[-  Złodzieje byli, są i będą &#8211; mówią właściciele sklepów. Z tą plagą nikt do tej pory nie zdołał sobie poradzić. Jak dużo jest kradzieży w sklepach, dokładnie nie wiadomo. To, o czym wie policja, to zapewne tylko niewielki procent tego zjawiska. Oficjalnych statystyk nie ma. Sami właściciele sklepów też nie znają tak naprawdę skali tego problemu.  -  Nigdy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>-  Złodzieje byli, są i będą &#8211; mówią właściciele sklepów. Z tą plagą nikt do tej pory nie zdołał sobie poradzić. Jak dużo jest kradzieży w sklepach, dokładnie nie wiadomo. To, o czym wie policja, to zapewne tylko niewielki procent tego zjawiska.</p>
<p>Oficjalnych statystyk nie ma. Sami właściciele sklepów też nie znają tak naprawdę skali tego problemu.  -  Nigdy do końca nie wiadomo, co zabrał złodziej, a jaka część strat jest winą pracownika &#8211; mówią.</p>
<p>- Szacujemy, że w ciągu roku w Olsztynie dochodzi do kilkuset bądź tysiąca takich przypadków &#8211; informuje Iwona Przybylińska z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Olsztynie.</p>
<p>- „Ciemna liczba&#8221; tego typu kradzieży istnieje z całą pewnością- przyznaje Joanna Kącka z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi. Najczęściej policja nie jest powiadamiana wtedy, gdy właściciel sklepu, po odebraniu towaru albo wyegzekwowaniu od nieuczciwego klienta zapłaty, rezygnuje ze składania zawiadomienia. Zdarza się też, że złodziej nie jest przyłapany na gorącym uczynku, a zniknięcie towaru jest ujawnione dopiero podczas remanentu. Wówczas straty są po prostu wliczane w koszty.</p>
<p><strong>Każdy może być podejrzany</strong></p>
<p>Z obserwacji policji wynika, że do kradzieży sklepowych najczęściej dochodzi w średnich i małych sklepach samoobsługowych. -  W sklepie samoobsługowym po prostu łatwiej coś ukryć, pozostając niezauważonym &#8211; mówi Iwona Przybylińska.</p>
<p>-  Z kolei najwięcej zatrzymań na gorącym uczynku jest w hipermarketach &#8211; dodaje Joanna Kącka. &#8211; Zdaje się jednak, że ma na to wpływ większa liczba pracowników ochrony i profesjonalny monitoring w takich miejscach i stąd właśnie ta większa wykrywalność.</p>
<p>W przypadku złodzieja sklepowego ani wiek, ani płeć nie grają roli. To może być każdy &#8211; elegancko ubrany starszy pan, miła pani w średnim wieku czy pryszczaty nastolatek.</p>
<p>- Kradną nawet dzieci &#8211; mówi Halina Biedrzycka, prowadząca sklep w Katowicach. &#8211; Albo panie w średnim wieku, które przychodzą do sklepu ze starą gazetą. Oglądają prasę, niepostrzeżenie podmieniają gazetę i wychodzą mówiąc bezczelnie, że niczego nie kupują.</p>
<p>Nawet kioski są narażone na kradzieże. I wcale nie chodzi o przypadki, kiedy ktoś się włamuje pod osłoną ciemności.</p>
<p>- Gdy wystawiałem na zewnątrz stojak z prasą, ciągle ginęły mi gazety &#8211; opowiada Andrzej Orzechowski, który prowadzi kiosk w Warszawie. &#8211; Teraz gazety trzymam w środku i jest spokój.</p>
<p><strong>Złodziejskie sposoby</strong></p>
<p>Złodzieje mają swoje wypracowane metody. Niektórzy wpadają do sklepu, w kapturze na głowie, aby zasłonić twarz, chwytają upatrzoną rzecz i znikają, zanim personel zdąży zareagować. Ci bardziej „subtelni&#8221; mogą „pracować&#8221; we dwóch lub nawet w większej grupie. Wtedy jeden zagaduje ekspedientkę, udając, że chce coś kupić, albo prosząc o pokazanie towaru leżącego na odległej półce, a pozostali kradną towar. Jeżeli nieostrożna ekspedientka nie zamknie kasy, „przy okazji&#8221; mogą  zniknąć też pieniądze.</p>
<p>-  W mniejszych sklepach, gdzie nie ma bramek elektronicznych, złodzieje wkładają przedmioty do torby czy kieszeni i po prostu wychodzą &#8211; mówi Iwona Przybylińska.  -  Sprzyjającymi kradzieżom porami roku są jesień i zima, gdy z powodu pogody ludzie ubrani są w kilka warstw odzieży, w grube kurtki. To ułatwia ukrycie skradzionych rzeczy.</p>
<p>W sklepach samoobsługowych można zdać się na „przypadek&#8221;. Przyłapany przy wyjściu złodziej może powiedzieć, że zwyczajnie zapomniał zapłacić. Albo przy kasie płaci za część towarów, a te, które chce ukraść, trzyma „na widoku&#8221;. Zagaduje przy tym kasjerkę tak, aby tylko część zakupów nabiła na kasę. Jeśli ekspedientka jednak się zorientuje, znów to samo tłumaczenie: zapomniałem.</p>
<p>-  Jeśli chodzi o ubrania, złodzieje zabierają po kilka rzeczy do przymierzalni, tam zdejmują zabezpieczenia, zakładają odzież na siebie i tak wychodzą ze sklepu &#8211; opowiada Iwona Przybylińska. -  Zabezpieczenia zdejmują zresztą z różnych towarów, nawet kosztem ich zniszczenia.</p>
<p>Inny sposób to przemetkowywanie &#8211; czyli przeklejanie kodów kreskowych z tańszych towarów na droższe. Złodzieje potrafią nawet radzić sobie z elektronicznymi bramkami przy wyjściach. Jeśli nie uda im się usunąć zabezpieczeń z towaru, to owijają je aluminiową folią. Wtedy czujnik przy bramce nie zareaguje. Zdarzały się też przypadki, gdy ochrona sklepów zatrzymywała klientów, wyposażonych w torby, od środka wyłożone taką folią. Bywa i tak, że rabusie współpracują ze sklepowym personelem.</p>
<p><strong>Kradną, co się da</strong></p>
<p>- Wszystko może paść łupem złodziei &#8211; począwszy od artykułów spożywczych, nawet najdrobniejszych, przez alkohole, ubrania, różnego rodzaju sprzęt &#8211; mówi Iwona Przybylińska.</p>
<p>-  Rzeczywiście, kradną wszystko, co się da &#8211; potwierdza Beata Cichoń, prowadząca sklep samoobsługowy w Poraju.</p>
<p>- Gadżety dodawane do gazet, testery lakierów czy cieni do powiek, czekolady, właściwie wszystko &#8211; dodaje Halina Biedrzycka. &#8211; Człowiek nie jest w stanie upilnować każdego. Złodzieje potrafią ukraść z półki całe zestawy kosmetyków.</p>
<p>-  Biorą rzeczy droższe, ale przy artykułach spożywczych nie wiem ile trzeba by tego wynieść ze sklepu, żeby uzbierało się na kwotę 250 złotych &#8211; dorzuca Beata Cichoń.</p>
<p>Ta suma akurat jest bardzo istotna. -  Jeśli skradzione rzeczy są warte mniej niż 250 złotych, mamy do czynienia z wykroczeniem i sprawa trafia do sądu grodzkiego. Jeżeli natomiast ich wartość jest większa, jest to już przestępstwo, które podlega pod postępowanie karne &#8211; tłumaczy Iwona Przybylińska z olsztyńskiej policji.</p>
<p>W sądzie grodzkim sprawca może zostać ukarany mandatem albo grzywną do 5 tysięcy złotych. Jeśli odpowiada za przestępstwo, grozi mu do 5 lat więzienia.</p>
<p>-  Warto podkreślić, że w przypadku przeklejania metek z cenami na towarach mamy do czynienia z oszustwem i w tym przypadku odpowiedzialność karna jest poważniejsza, od sześciu miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności &#8211; ostrzega Joanna Kącka z łódzkiej policji.</p>
<p>-  Co to za prawo? &#8211; denerwuje się Beata Cichoń. &#8211; Czy ktoś ukradł za złotówkę, czy za tysiąc złotych, powinien zostać ukarany tak samo. Kradzież to kradzież.</p>
<p><strong>Nie wierzą w sprawiedliwość</strong></p>
<p>-  W większych sklepach często złodziei zatrzymuje ochrona. Bardzo dużym ułatwieniem jest też monitoring. Choć zdajemy sobie sprawę, że nie wszystkich stać na jego zainstalowanie. W małych sklepach sprzedawcy po prostu muszą mieć oczy dookoła głowy &#8211; radzi Iwona Przybylińska. &#8211; Zresztą są to zwykle ludzie z dużym doświadczeniem, którzy doskonale wiedzą, jakie sytuacje powinny wzbudzić ich czujność. Np. gdy ktoś podejrzanie długo kręci się po sklepie.</p>
<p>- Wiele razy zdarzyło się, że pracownicy przyłapywali złodziei na gorącym uczynku. Zabieramy im wtedy towar i wyrzucamy ze sklepu &#8211; mówi Beata Cichoń.</p>
<p>-  Są tacy, którzy wracają. Ale wtedy ma się ich na oku. Jeśli kogoś przyłapiemy, to odbieramy mu skradzione rzeczy. Zwykle są to osoby z innych rejonów miasta &#8211; dodaje Halina Biedrzycka.</p>
<p>Czemu właściciele nie zawsze zgłaszają kradzież na policję?</p>
<p>- Po co? Żeby stracić czas? &#8211; irytuje się Beata Cichoń. &#8211; Kiedyś tak zrobiłam. Przyłapaliśmy złodzieja, przez dwie godziny składałam zeznania, a i tak nie poniósł żadnej konkretnej kary.</p>
<p>-  Miałam kilka włamań do sklepu. W większości przypadków śledztwa umorzono. Jeden raz policja przyłapała włamywaczy na gorącym uczynku. Ale zeznając później w sądzie na ich procesie czułam się tak, jakbym to ja była na cenzurowanym &#8211; żali się Halina Biedrzycka.</p>
<p>Handlowcy narzekają, że sprawy są umarzane, bo np. wartość skradzionych rzeczy jest niska. A w przypadku, gdy złodzieja nie udało się przyłapać na gorącym uczynku, a kradzież stwierdzono np. przy remanencie &#8211; sprawa w ogóle jest beznadziejna.</p>
<p>- Zawsze warto przyjść na policję &#8211; przekonuje Iwona Przybylińska. -  Często zdarza się bowiem, że złodzieje wracają do tych samych sklepów. Wówczas, jeśli wiemy o takiej sytuacji, wzrasta prawdopodobieństwo zatrzymania przestępców. Bywa też tak, że trafiamy do złodziejskich „dziupli&#8221;, w których znajdujemy rzeczy pochodzące z kradzieży.</p>
<p>-  Kradzieże były, są i niestety będą &#8211; wzdycha Halina Biedrzycka. &#8211; Trzeba się z tym liczyć w handlu.</p>
<p>Marta Barlicka</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://fmcg.kolporter.com.pl/zlodziej-w-sklepie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Sklepy pełne&#8230; łupów</title>
		<link>http://fmcg.kolporter.com.pl/sklepy-pelne-lupow/</link>
		<comments>http://fmcg.kolporter.com.pl/sklepy-pelne-lupow/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 11 Apr 2008 11:20:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>dm</dc:creator>
				<category><![CDATA[Prawo]]></category>
		<category><![CDATA[Problemy rynku]]></category>
		<category><![CDATA[kradzież]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://fmcg.kolporter.com.pl/?p=23</guid>
		<description><![CDATA[Nie wiadomo dokładnie, jak dużo jest kradzieży w sklepach. Zgłoszenie na policję dociera tylko wtedy, gdy złodziej zostanie zatrzymany na gorącym uczynku przez ochronę czy pracowników sklepu. Ale to na pewno tylko wierzchołek góry lodowej. - Z pewnością istnieje ciemna liczba tego typu kradzieży, na którą składają się przypadki nigdy nie ujawnione oraz te, gdzie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong> </strong></p>
<p>Nie wiadomo dokładnie, jak dużo jest kradzieży w sklepach. Zgłoszenie na policję dociera tylko wtedy, gdy złodziej zostanie zatrzymany na gorącym uczynku przez ochronę czy pracowników sklepu. Ale to na pewno tylko wierzchołek góry lodowej.</p>
<p>- Z pewnością istnieje ciemna liczba tego typu kradzieży, na którą składają się przypadki nigdy nie ujawnione oraz te, gdzie policja nie jest powiadamiana, bo właściciel sklepu, po wyegzekwowaniu od nieuczciwego klienta zapłaty, rezygnuje ze składania zawiadomienia &#8211; przyznaje Joanna Kącka z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi.</p>
<p>Oficjalnych statystyk w każdym razie nie ma. Sami właściciele sklepów też nie znają tak naprawdę skali tego zjawiska.  Bo przecież nigdy nie wiadomo, co zabrał złodziej, a jaka część strat jest winą pracownika.</p>
<p>Jednak sklepowi złodzieje to problem bardzo uciążliwy. Spędzają handlowcom sen z powiek. Kradną solo lub w grupach. Zmieniają metki na towarach, robią zamieszanie przy kasie czy w przymierzalni. Czasem mają wspólników w sklepie. Metod na to, aby wynieść towar, nie płacąc za niego, jest wiele.</p>
<p><strong>Policja: kradzież trzeba zgłaszać</strong></p>
<p>- Z naszych obserwacji wynika, że do kradzieży najczęściej dochodzi w średnich i małych sklepach samoobsługowych. Choć najwięcej zatrzymań na gorącym uczynku zdarza się w hipermarketach i to mogłoby świadczyć z kolei o dominacji tej kategorii czynów zabronionych właśnie w tego typu sklepach  &#8211; mówi Joanna Kącka. &#8211; Sądzę jednak, że ma na to wpływ większa liczba pracowników ochrony i profesjonalny monitoring w hipermarketach i stąd właśnie ta większa wykrywalność.</p>
<p>Policja dodaje, że sami handlowcy niechętnie zgłaszają na policję kradzieże. Dlaczego? Po pierwsze uważają, że jeśli nie przyłapią złodzieja na gorącym uczynku, to nie ma szans, aby go znaleźć, szkoda więc czasu i zachodu.  A po drugie panuje przekonanie, że organa ścigania w przypadku drobnych kradzieży stwierdzają najczęściej niską szkodliwość społeczną czynu. I umarzają sprawę.</p>
<p>Policja próbuje przełamywać te stereotypy. &#8211; Oczywiście, że gdy sprawca jest złapany na gorącym uczynku, to sprawa jest prostsza &#8211; przyznaje kielecki policjant.  &#8211; Ale przecież zdarza się i tak, że przy różnych okazjach odnajdujemy skradzione przedmioty, a przynajmniej takie, co do których podejrzewamy, że pochodzą z kradzieży. Bo oficjalnego zgłoszenia o takowej kradzieży nie mamy. Szukamy wtedy właścicieli różnymi drogami.</p>
<p><strong>Metod bez liku</strong></p>
<p>Złodziejskich metod jest bardzo wiele. Przynajmniej część z nich udało się rozpracować.</p>
<p>Najchętniej złodzieje działają w sklepach samoobsługowych. Tutaj najłatwiej wytłumaczyć się w razie ewentualnej wpadki. Zawsze można przekonywać, że coś się przypadkowo zaplątało do siatki. Taki sprawca staje czasem grzecznie w kolejce do kasy, płaci za część towarów, a te, które chce ukraść, trzyma na widoku. Zagaduje przy tym kasjerkę tak, aby tylko część zakupów nabiła na kasę. Jeśli ekspedientka jednak się zorientuje, „klient&#8221; może usiłować tłumaczyć, że o reszcie rzeczy po prostu&#8230; zapomniał. &#8211; W mniejszych sklepach, gdzie nie ma profesjonalnych zabezpieczeń, złodzieje najczęściej po prostu chowają towar pod odzieżą &#8211; mówi Joanna Kącka. Podobnie bywa wynoszona sama odzież. Złodziej (nierzadko są to kobiety) bierze kilka sztuk ubrań do przymierzalni, później część z nich oddaje &#8211; dla odwrócenia uwagi &#8211; a resztę zakłada na siebie i wychodzi ze sklepu. Wynoszenie pod ubraniem to metoda szczególnie popularna jesienią czy zimą, bo wtedy łatwiej coś ukryć pod grubymi kurtkami lub płaszczami.</p>
<p>Gdy rabusie działają w parach, mogą zachowywać się jeszcze inaczej. Jeden zagaduje ekspedientkę, a drugi kradnie towar. Jeśli przy okazji ekspedientka nie zamknie kasy &#8211; na pewno znikną też pieniądze.</p>
<p>A co, jeżeli przy wyjściu ze sklepu są elektroniczne bramki, a towary mają na sobie specjalne zabezpieczenia? Niestety, złodzieje znaleźli sposoby i na to. &#8211; Albo usuwają w przymierzalniach zabezpieczenia znajdujące się na towarze, albo owijają je metalową folią. Wtedy czujnik nie zareaguje &#8211; opowiada policjant. &#8211; Podobnie będzie, jeśli towar włoży się do zwykłej na pozór papierowej torby, która od wewnątrz zostanie wyłożona folią aluminiową.</p>
<p>Kolejny złodziejskim sposobem jest przemetkowywanie. Kody kreskowe z tańszych towarów są przeklejane na droższe. &#8211; Ale przy przemetkowaniu w grę wchodzi już odpowiedzialność karna za oszustwo, a nie kradzież &#8211; ostrzega Joanna Kącka. &#8211; Wówczas bez względu na wartość skradzionego przedmiotu stanowi to przestępstwo zagrożone karą od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności.</p>
<p>Natomiast przy odpowiedzialności karnej za kradzież bardzo istotne znaczenie ma wartość skradzionego przedmiotu. Jeżeli jest wart powyżej 250 złotych, sprawca odpowiada za przestępstwo. Grozi za to do pięciu lat więzienia. &#8211; Ale najczęściej łupem złodziei padają drobne przedmioty, takie jak artykuły spożywcze czy kosmetyki, które to nawet przy większej ilości zamykają się w kwocie 250 złotych &#8211; mówi Joanna Kącka z łódzkiej policji. &#8211; Tym samym sprawca odpowiada za wykroczenie i może zostać ukarany mandatem karnym albo karą grzywny do 5 tysięcy złotych przez sąd grodzki.</p>
<p><strong>Uwaga na tłok</strong></p>
<p>- Często złodzieje sklepowi to osoby nieletnie &#8211; zauważa Joanna Kącka.  &#8211; Ale bywają przypadki, kiedy rabusie  współpracują ze sklepowym personelem, na przykład kasjerkami czy  ochroniarzami. Taka osoba podjeżdża do kasy z wózkiem wypełnionym po brzegi, a płaci jedynie za drobne towary.</p>
<p>Taki właśnie przypadek &#8211; jak opowiadają policjanci &#8211; miał miejsce w Kielcach. W jednym ze sklepów dużej sieci handlowej klient z pełnym koszykiem ustawiał się w kolejce do kasy, którą obsługiwała jego żona. Kobieta nabijała tylko część towarów, pozostałych nie zauważając. Pracownikiem ochrony był znajomy tejże pary, który też bez problemów wypuszczał klienta ze sklepu.</p>
<p>Zdecydowanie więcej sklepowych kradzieży ma miejsce przed świętami czy w weekendy, czyli w okresie dużych zakupów, tłumów, szybkiej obsługi. Wtedy łatwiej wykorzystać nieuwagę personelu.</p>
<p>- A kradną, co im wpadnie w ręce &#8211; narzeka Bożena Górka, właścicielka kiosków w okolicach Bielska-Białej. &#8211; I wcale nie są to osoby biedne, których nie stać na wydanie pieniędzy. Kiedyś starszy, wydawałoby się poważny pan kupował maszynkę do golenia i to taką raczej z wyższej półki cenowej. I „przy okazji&#8221; połakomił się na płyn do mycia naczyń za 5 złotych. Sądził, że uda mu się go zabrać bez zwrócenia niczyjej uwagi. Na szczęście ekspedientka się zorientowała.</p>
<p><strong>Czy jest sposób na złodzieja?</strong></p>
<p>Jak się ustrzec przed złodziejem? Czasem pomaga dodatkowa obsługa, czasem nowinki techniczne. &#8211; W ustaleniu i zatrzymaniu sprawcy może być bardzo pomocny monitoring, dlatego na pewno warto w niego zainwestować, zwłaszcza w sklepach samoobsługowych &#8211; podkreśla Joanna Kącka.  &#8211; Z całą pewnością należy też zapewnić personel, który na bieżąco będzie obserwował salę sprzedażową.</p>
<p>Jakiś czas temu prywatną wojnę złodziejom wydali kupcy z Łodzi. Na witrynach sklepów w Łodzi wywieszali zdjęcia z kamer przemysłowych, z podpisami „Złodziej&#8221;. Na fotografiach uwiecznione były osoby, które monitoring przyłapał na kradzieży. Kupcy mówili, że był to wyraz ich desperacji &#8211; bo nie mogli doczekać się na efekty działań policji czy sądów. &#8211; Znam takie przypadki, ale absolutnie do tego nie namawiam &#8211; mówi Joanna Kącka. &#8211; Może to grozić odpowiedzialnością karną w przypadku, kiedy osoba widniejącą na takim zdjęciu złoży zawiadomienie dotyczące znieważenia czy też pomówienia. Policja nie działa tu z urzędu. Są to przestępstwa ścigane z oskarżenia prywatnego więc policja po złożeniu takiego zawiadomienia zabezpiecza dowody i przesyła sprawę do sądu, a sąd dopiero po wniesieniu przez zgłaszającego opłaty sądowej i prywatnego aktu oskarżenia rozpatruje taką sprawę.</p>
<p>A co, jeśli pracownikom sklepu uda się zatrzymać jednak złodzieja na gorącym uczynku? Oczywiście, trzeba go oddać w ręce policji. &#8211; Bo należy pamiętać, że uprawnienia do legitymowania czy przeszukiwania ma policja, a nie personel sklepu czy pracownicy ochrony &#8211; podkreśla Joanna Kącka.</p>
<p>Krzysztof K. Włościanin</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://fmcg.kolporter.com.pl/sklepy-pelne-lupow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Za podróbki do więzienia</title>
		<link>http://fmcg.kolporter.com.pl/za-porobki-do-wiezienia/</link>
		<comments>http://fmcg.kolporter.com.pl/za-porobki-do-wiezienia/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 04 Mar 2008 11:15:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>dm</dc:creator>
				<category><![CDATA[Prawo]]></category>
		<category><![CDATA[Problemy rynku]]></category>
		<category><![CDATA[nieuczciwość]]></category>
		<category><![CDATA[podróbki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://fmcg.kolporter.com.pl/?p=20</guid>
		<description><![CDATA[Kuszą kupujących atrakcyjną ceną, znacznie niższą od oryginału. Mają nawet metki z nazwami znanych firm. Wyglądają prawie jak markowe. Ale „prawie” robi wielką różnicę. I pamiętać powinni o tym zwłaszcza sprzedawcy, którzy za handel podróbkami mogą trafić za kratki. Giełda samochodowa w Słomczynie niedaleko Grójca. 18-latek z Radomia próbował tu sprzedać podrobione kosmetyki znanych światowych [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Kuszą kupujących atrakcyjną ceną, znacznie niższą od oryginału. Mają nawet metki z nazwami znanych firm. Wyglądają prawie jak markowe. Ale „prawie” robi wielką różnicę. I pamiętać powinni o tym zwłaszcza sprzedawcy, którzy za handel podróbkami mogą trafić za kratki.</p>
<p>Giełda samochodowa w Słomczynie niedaleko Grójca. 18-latek z Radomia próbował tu sprzedać podrobione kosmetyki znanych światowych firm. Miał przy sobie towar wart około tysiąc złotych. Ta sama giełda – inny mężczyzna sprzedawał podrobione elektronarzędzia znanego producenta. Mieszkaniec Radomia, którego policjanci skontrolowali kiedyś na miejskim targowisku, miał podróbki odzieży markowych firm o wartości około 27 tysięcy złotych. Bluzy, koszule, kurtki. Dwa lata temu w mieszkaniu pewnego kielczanina znaleziono mini-hurtownię pełną przeróżnych towarów: perfum, butów, ubrań, zegarków, torebek. Wszystko rzekomo takich słynnych firm, jak Gucci, Chanel, Prada. Nic, tylko kupować. A cena oczywiście niższa niż w firmowym sklepie. Torebka, niby od Gucciego, kosztowała zaledwie 250 złotych, podczas gdy w oryginale jej cena może sięgać nawet kilku tysięcy złotych. Tyle że żaden z około 300 produktów, znalezionych w tym mieszkaniu, oryginalny nie był. Według policji kielczanin przywoził te rzeczy z Turcji i sprzedawał na aukcjach internetowych albo wśród swoich znajomych.<br />
– Właśnie Turcja i Bułgaria to kraje, z których najczęściej przywożone są podróbki markowej odzieży – mówi Tomasz Kaczmarczyk, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Kielcach. – Zwykle znajdujemy je na bazarach, u osób, które mają tam swoje stoiska. Kuszą klientów ceną znacznie niższą niż zapłacić trzeba za oryginał. W sklepach takie sytuacje zdarzają się rzadko, ich właściciele bardziej się pilnują.<br />
Ale czasami się zdarzają. W jednym ze sklepów w Jędrzejowie w województwie świętokrzyskim policjanci znaleźli sportowe bluzy, dresy, spodenki – wszystko z podrobionymi metkami znanych marek. Właściciel sklepu twierdził, że  zaopatrywał się w towar na bazarze. Nie wyszedł na tym zbyt dobrze.<br />
– Buty, sportowe ubrania, dresy, bluzy to najczęściej podrabiane rzeczy – wylicza Tomasz Kaczmarczyk. No ale nie tylko. W obiegu nie brak także choćby… podrabianej wódki. Na butelce niby jest etykietka znanej firmy, ale w środku już nie wiadomo co. Ci, którzy chcą zbić majątek na podrabianych towarach, potrafią wyczuwać koniunkturę i podążają za modą. Gdy sławny stał się Robert Kubica, w sprzedaży pojawiły się natychmiast koszulki – podróbki, sygnowane logo zespołu w którym jeździł.<br />
Więzienie za jedną bluzeczkę<br />
Sprzedaż nawet jednej sztuki produktu z podrobionym znakiem towarowym może zakończyć się sprawą karną. Umożliwiają to nowe przepisy „Prawa własności przemysłowej”. Zmieniona ustawa ostatecznie rozstrzyga wszelkie wątpliwości w tym zakresie.<br />
Dotychczas karanie handlujących podróbkami osób było utrudnione przez niejasne sformułowanie przepisu, który jako zabronione zachowania wymieniał jedynie wprowadzenie do obrotu podrobionych towarów. Handlarze, a często nawet hurtownicy, broniąc się, tłumaczyli, że nie wprowadzają do obrotu podróbek, lecz jedynie nimi obracają, czego nie zabraniał wcześniej obowiązujący przepis. Co oznacza, że handlowanie podrobionymi towarami uznawano czasami za dopuszczalne. Stanowisko takie podzielił nawet kilkakrotnie Sąd Najwyższy.<br />
Nowelizacja „Prawa własności przemysłowej” zmieniła tę sytuację. Zdecydowanie rozszerzyła zakres karalności za naruszenie znaków towarowych. Od września ubiegłego roku takiej samej karze podlega ten, kto podrobione towary wprowadza do obrotu oraz ten, kto nimi następnie handluje. Więc kupcy powinni uważać. Nawet za sprzedaż jednej pary podrobionych butów czy jednej butelki podrobionej wódki może grozić kara grzywny, ograniczenia wolności, a w skrajnych przypadkach pozbawienia wolności do dwóch lat.<br />
Według prawników, nowe przepisy „Prawa własności przemysłowej” są dużo lepsze od poprzednich i znacznie utrudnią funkcjonowanie rynku podrobionych towarów.<br />
Magdalena Tutaj</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://fmcg.kolporter.com.pl/za-porobki-do-wiezienia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ostrożnie z treścią reklamy</title>
		<link>http://fmcg.kolporter.com.pl/ostroznie-z-trescia-reklamy/</link>
		<comments>http://fmcg.kolporter.com.pl/ostroznie-z-trescia-reklamy/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 05 Feb 2008 11:12:51 +0000</pubDate>
		<dc:creator>dm</dc:creator>
				<category><![CDATA[Prawo]]></category>
		<category><![CDATA[Problemy rynku]]></category>
		<category><![CDATA[nieuczciwość]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://fmcg.kolporter.com.pl/?p=19</guid>
		<description><![CDATA[Fikcyjna obniżka, wywieranie nacisku, podawanie niepełnych cen – to przykłady nieuczciwych praktyk rynkowych, które wpływają na nasze decyzje zakupowe. Odpowiedzią na nadużycie zaufania i celowe wprowadzanie w błąd konsumentów jest nowe narzędzie, które ułatwi dochodzenie roszczeń. 21 grudnia 2007 roku weszła w życie ustawa o nieuczciwych praktykach rynkowych. Wyniki badań przeprowadzanych przez TNS OBOP na [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Fikcyjna obniżka, wywieranie nacisku, podawanie niepełnych cen – to przykłady nieuczciwych praktyk rynkowych, które wpływają na nasze decyzje zakupowe.</p>
<p>Odpowiedzią na nadużycie zaufania i celowe wprowadzanie w błąd konsumentów jest nowe narzędzie, które ułatwi dochodzenie roszczeń. 21 grudnia 2007 roku weszła w życie ustawa o nieuczciwych praktykach rynkowych.</p>
<p>Wyniki badań przeprowadzanych przez TNS OBOP na zlecenie Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów nie pozostawiają złudzeń – aż 44 proc. z nas nie odróżnia, które informacje zawarte w przekazach reklamowych są prawdziwe, a które nie znajdują potwierdzenia w rzeczywistości. Praktyka Urzędu pokazuje, że często przedsiębiorcy wykorzystują ten fakt i walcząc o kolejnego klienta zapominają o rzetelności.</p>
<p>Prezes UOKiK prowadzi rocznie ok. 30 postępowań, które dotyczą stosowania przez przedsiębiorców reklamy wprowadzającej w błąd. Wejście w życie nowych przepisów pozwoli każdemu konsumentowi wziąć sprawy w swoje ręce. Dochodzenie roszczeń na drodze indywidualnej ułatwi przede wszystkim prawo do wniesienia powództwa do sądu w przypadku zagrożenia lub naruszenia interesów ekonomicznych oraz przeniesienie ciężaru dowodu na przedsiębiorcę, któremu zarzucamy działanie wprowadzające w błąd. W praktyce oznacza to, że to właśnie on będzie musiał przekonać sąd, że nie dopuścił się działania godzącego w interesy słabszych uczestników rynku. Do tej pory wielu konsumentów rezygnowało z egzekwowania swoich praw ze względu na dużą trudność oraz koszt udowodnienia, że produkt czy usługa nie posiada cech, o których informował go przedsiębiorca.</p>
<p>Ustawa o nieuczciwych praktykach rynkowych jest efektem implementacji przepisów wspólnotowych. Sformułowana w niej tzw. czarna lista praktyk szczegółowo określa zachowania przedsiębiorców, które mogą w sposób istotny zniekształcać decyzje handlowe słabszych uczestników rynku. Należą do nich agresywne działania marketingowe podejmowane przez przedsiębiorcę, np. groźby przymusu fizycznego lub psychicznego, które ograniczają lub mogą ograniczyć swobodę wyboru konsumenta. Ustawa wymienia agresywne praktyki niedozwolone w każdych warunkach. Zabronione będzie np. składanie wizyt w miejscu zamieszkania konsumenta i ignorowanie jego próśb o opuszczenie domu lub zaprzestanie takich wizyt (wyjątkiem będą tylko przypadki egzekwowania zobowiązań umownych, w zakresie dozwolonym przez obowiązujące przepisy). Niedozwolone również będzie wywoływanie wrażenia, że konsument nie może opuścić pomieszczeń przedsiębiorcy bez zawarcia umowy.<br />
Z dotychczasowej praktyki UOKiK wynika, że zarówno reklamy wprowadzające w błąd, jak i praktyki agresywne mogą dotyczyć każdego rodzaju usługi. Przesyłki z informacją o rekordowej wygranej, której nigdy nie otrzymamy, zachwalanie działania preparatów, które – wbrew zapewnieniom – nie są skuteczne, podawanie wprowadzających w błąd informacji związanych z oprocentowaniem rachunków bankowych – to tylko kilka przykładów nadużyć ze strony przedsiębiorców, które kwestionował UOKiK, a których jeszcze efektywniejsze zwalczanie – już na drodze indywidualnej – ułatwi implementacja prawa wspólnotowego.</p>
<p>Kilka dni temu prezes Urzędu wydał decyzję w sprawie stosowania przez Przedsiębiorstwo Usługowe Radio Taxi Serwis w Poznaniu reklamy wprowadzającej w błąd. Działanie przedsiębiorcy polegało na umieszczaniu na wizytówkach niezgodnej z prawdą informacji o tym, że korporacja świadczy najtańsze usługi w mieście. Postępowanie wykazało, że właściciel nie był w stanie potwierdzić prawdziwości twierdzeń zawartych w reklamie. Zgodnie z wchodzącymi w życie przepisami, w analogicznej sytuacji – po 21 grudnia 2007 roku. – każdy konsument może zażądać od przedsiębiorcy: zaniechania takiej praktyki, usunięcia jej skutków oraz naprawienia wyrządzonej szkody – w szczególności żądania unieważnienia umowy. Ponadto ustawa umożliwia sądowi nałożenie na przedsiębiorcę obowiązku przekazania określonej kwoty na cel społeczny oraz złożenia oświadczenia odpowiedniej treści. Należy jednak pamiętać, że każdy przypadek jest indywidualny i w taki sposób będzie rozpatrywany przez sąd.<br />
Nowa ustawa jest odpowiedzią na działania wymierzone w interesy ekonomiczne konsumentów, ale pośrednio ma również zabezpieczać interesy przedsiębiorców prowadzących działalność gospodarczą w sposób uczciwy i zgodny z prawem. W tym kontekście większe znaczenie nadano samoregulacjom poszczególnych branż. Zgodnie z nowym prawem przedsiębiorca, który deklaruje, że działa w oparciu o kodeks dobrych praktyk, w sytuacji gdy tego nie robi stosuje nieuczciwą praktykę rynkową.</p>
<p>Wbrew obawom ze strony przedsiębiorców, w opinii prezesa UOKiK, jest to rozwiązanie prawidłowe – umożliwia konsumentom dochodzenie swoich roszczeń. Ustawa jest próbą kompleksowej regulacji, która w wielu przypadkach stanowi próbę wypełnienia luk w dotychczas obowiązującym ustawodawstwie. Przepisy dotyczące kwestii nieuczciwych praktyk rynkowych w relacjach pomiędzy przedsiębiorcami a konsumentami były do tej pory rozproszone w różnych aktach prawnych. Nowa regulacja gromadzi je w jednym akcie prawnym – ustawie z dnia 23 sierpnia 2007 roku o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://fmcg.kolporter.com.pl/ostroznie-z-trescia-reklamy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
